Patrycja Piętka – Głębia

Patrycja Piętka „GŁĘBIA”
kuratorka: Katarzyna Mierzwińska
26.04.2021 – 31.05.2021

Wystawa Patrycji Piętki „Głębia” w Art Agenda Nova w Krakowie to pierwszy indywidualny pokaz twórczości artystki, która znajduje się na początku swojej drogi twórczej. Zaczerpnięte ze snów, filmów i innych dziedzin kultury wątki, które obecne są w pracach Piętki, przywodzą na myśl oniryczne wizje, głęboko osadzone w podświadomości. Wielość i mnogość kontekstów niekiedy pojawia się jak echo przeszłych zdarzeń. Jak wewnętrzny pogłos o niezidentyfikowanym pochodzeniu, będący wypadkową inspiracji i doświadczeń. Sięganie w wewnętrzną głębię to jedna z cech procesu artystycznej kreacji, rozpiętej na wielu różnych liniach czasowych i jedno z bardziej skomplikowanych narzędzi twórczych. Patrycja Piętka w swoich poszukiwaniach koncentruje się na swoistej „archeologii tematów”, czerpie pełnymi garściami z przeszło-ści, zagłębia się w historie znane, często sensacyjne i tajemnicze.
_____________________________
PATRYCJA PIĘTKA – ur. w roku 1998, ukończyła Ogólnokształcącą Szkołę Sztuk Pięknych w Katowicach. W 2017 roku rozpoczęła studia na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Aktualnie jest na czwartym malarstwa w pracowni profesora Mirosława Sikorskiego oraz na pierwszym roku scenografii, próbując pierwszych sił w realizacjach studenckich etiud filmowych. Współpracowała z kra-kowskimi galeriami. Brała udział w wystawach ,,PUZZLE” w Zalaeger-szeg (na Węgrzech) w ramach Tygodnia Kultury Polskiej, 2019; ,,Na wyciągnięcie ręki” w ramach Cracow Art Week KRAKERS 2019: SKOK KRAKERS,2019; ,,Rysunkiem o rysunku- Czarno na białym. 200 lat rysunku w krakowskiej ASP” organizowanej przez Muzeum Narodowe w Krakowie. W 2019 roku otrzymała wyróżnienie w II Zimowym Salonie Młodych w galerii Zofii Weiss oraz wyróżnienie w konkursie CALL4ARTS2019 organizowanym przez Fundacje 4Style. Artystkę interesuje motyw nocy, niepokoju, uczucia melancholii. Swoje inspiracje czerpie również z kultury filmowej, podążając za psycholo-gią bohaterów i specyfiką budowania napięcia, jak i symboliki i niedo-powiedzeń ukrytych w warstwach rzeczywistości. W swoich płótnach spokojnymi krokami przemierza nocne ulice rozświetlane przez pojedyncze światła okien, jak i podróżuje pociągami przez wieczorne, leśne pustkowia. Śledzi z noktowizorem życie zwierząt po zmroku, próbując zrozumieć nastrój opresji i wiszącej w mglistym powietrzu grozy. Świat dziecięcych lęków ukrytych w piwnicy przeplata się z emocjonalną naturą, której instynkty są równie nieokiełznane jak i nasze.

Projekt powstał we współpracy Fundacji Wschód Sztuki i Art Agenda Nova oraz jest współfinansowany ze środków Gminy Miejskiej Kraków.

www.krakow.pl

Linki:

https://restartmag.art/patrycja-pietka-glebia-dokumentacja-wystawy/
https://www.youtube.com/watch?v=maneIzfB8gQ
https://issuu.com/artagendanova/docs/g__bia_dokumentacja
https://www.krakow.pl/aktualnosci/248920,33,komunikat,wystawa__glebia__w_art_agenda_nova.html?_ga=2.231709529.75146407.1619412175-962289648.1615611499

Tekst kuratorski

„Głębia ziewa na powierzchni,
A powierzchnia okazuje się dnem głębi”
Witkacy, „622 upadki Bunga czyli Demoniczna kobieta”

Współczesna nauka więcej wie o kosmosie niż o głębinach mórz i oceanów. Im więcej odkrywamy, tym mniej wiemy. Głębia cały czas jest niezbadana, spowita aurą tajemnicy. Naukowcy poruszają się widząc tylko niewielką przestrzeń, którą jest w stanie oświetlić niesione przez nich światło. I to światło jest jednak niewystarczające, rozprasza się, rozpływa – znika w mroku. W ciemnej miękkości i niezmierzonej, nieodgadnionej przestrzeni.

Kiedy znajdujemy się w ciemnościach, wyostrzają się wszystkie zmysły. Doznajemy więcej i mocniej. Wychwytujemy dźwięki, których źródła nie sposób określić i zdefiniować. Dobrym tego przykładem jest choćby wznoszący się „Upsweep” – zarejestrowany po raz pierwszy między Nową Zelandią a Chile dźwięk, którego pochodzenia nie umiemy wyjaśnić. Nie wiemy co od niemal trzydziestu lat krzyczy do nas z nieodgadnionej ciemności.

Głębia za każdym razem to coś innego, w swojej właściwości jest nienazwana, wielopoziomowa, niepoznana i fascynująca. Dla niektórych jest zaproszeniem do doświadczania i odkrywania, innym zaś kojarzy się głównie z poczuciem niepokoju. Obok głębi nikt nie może przejść obojętnie. Ciemnej toni, głębokiej czarnej wodzie nie należy ufać, a jednak hipnotyzuje i uwodzi. Przez swoją tajemniczość może być niebezpieczna, wymaga uwagi i ostrożności. Niczego nie obiecuje, dlatego też zaskakuje wszystkich. Głębia czasami jest również zbiorem historii rozchodzących się w wielu kierunkach. W jej powidokach, cieniach i nieokreślonych kształtach można znaleźć wiele odwołań, które często pojawiają się jak echo przeszłych zdarzeń. Jak pogłos będący wypadkową inspiracji i doświadczeń.

Pierwsza indywidualna prezentacja twórczości Patrycji Piętki to dialog z opisaną wyżej twórczą głębią. Tworzenie rzeczywistości, która często nakłada się z ujęciem z bliskiego autorce tekstu kultury. Skrupulatne gromadzenie wątków, odprysków małych historii, niekiedy zawartych w jednym tylko geście, wyrwanych z kontekstu historii i osadzonym w nowej, świeżej opowieści to elementy wiodące w twórczych poszukiwaniach artystki. Patrycja Piętka buduje wielowątkowy świat, który odsłania się bez pośpiechu i skupia w sobie wiele sprzecznych zagadnień. Głównym medium stanowiącym motor napędzający kolejne opowieści jest uczucie niepokoju, melancholii i zawieszenia, który artystka ukazała już w jednym z wcześniejszych cyklu o tytule Nighthunt ukazującym zwierzęta poruszające się nocą w kamerze noktowizyjnej. Łowcy i ofiary. Krwiożerczość i strach. Opresja. Atmosfera napięcia, poczucie niebezpieczeństwa i zagrożenia, a co za tym idzie, eksplorowanie granicznych stanów to zjawiska, które często są przedmiotem działań artystki.

W pracach Patrycji Piętki prezentowanych na wystawie pojawia się wiele tropów interpretacyjnych. Wśród nich warto wyróżnić napiętą atmosferę filmów Andrzeja Żuławskiego („Trzecia część nocy”, „Diabeł”) i romantycznych motywów tak mocno akcentowanych przez samego reżysera oraz melancholii tak dobrze znanej z „Jak daleko stąd, jak blisko” w reżyserii Tadeusza Konwickiego. Artystka postanawia również na nowo przyjrzeć się popularnej powieści Heleny Mniszkówny „Trędowata” z 1909 roku oraz jej późniejszym adaptacjom, w tym słynnej scenie z filmu Jerzego Hoffmana z 1976 roku ze słynnym walcem Wojciecha Kilara, doprowadzającym do szaleństwa główną bohaterkę w scenie finałowej. Właśnie w tej scenie spadają wszystkie maski, brak jest już pozorów i złudzeń. Innymi wyraźnymi inspiracjami są filmy noir i estetyka opowieści, których bohaterowie kryją się w mroku. Nie można jednak nie napisać o innym źródle tropów interpretacyjnych, jakim jest historia. Nie cała – oczywiście – ale zawężona do kilku zdarzeń. Mowa tu o ostatnich chwilach przed morderstwem rodziny cara Mikołaja II. Wydarzenia z 17 lipca 1918 w małym pokoiku piwnicy domu Ipatiewa, mit ostatniej carskiej rodziny i teorie spiskowe związane z zaginięciem carewny Anastazji i jej „cudownym odnalezieniem” do dzisiaj są jednym z najciekawszych wątków historii XX-wiecznej Europy. Artystka eksploruje źródła wątków, które dostały w społecznej świadomości drugie, bardziej „popkulturowe” życie.

Obecne są również fascynacje twórczością takich artystów jak Aleksandra Waliszewska, Łukasz Stokłosa, Krzysztof Kowalczyk (cykl „Przyjdzie noc”), Olga Pawłowska czy Natalia Bażowska. Artystka w swoich poszukiwaniach koncentruje się na swoistej „archeologii tematów”, czerpie pełnymi garściami z przeszłości, zagłębia się w historie znane, często sensacyjne i tajemnicze, nie boi się również sięgać po elementy związane z symbolizmem i ezoteryką. Głębia doświadczeń, ilość możliwych teorii bardziej lub mniej zaskakujących skupia się na obrazach jak w soczewce, przepuszczonej przez prywatny filtr związany z własną historią oraz opowieściami rodzinnymi. W swoich pracach artystka eksploruje zagadnienia związane ze zmitologizowaną szlachecką polskością wyniesioną z opowieści ojca i dziadka. To, co pozostało jest tak samo istotne jak to, co w historycznej zawierusze uległo dewastacji i zapomnieniu.

Patrycja Piętka z uwagą pochyla się nad wspomnianymi wyżej odpryskami historii i w formie obrazów „kataloguje” towarzyszące tym poszukiwaniom odczucia. Cierpliwie podąża za wymykająca się logiką i światem u styku dziejów. W swoich działaniach odważnie na powierzchnię wydobywa głęboko ukryte wątki, zagrzebane w limbo nie-pamięci obrazy.

Komentarz artystki

Historia, którą zacznę, będzie jedynie wstępem, pierwszym rozdziałem. Zbiorem wątków, postaci, urywków słów. Postacie, które namalowałam, przepływają między historiami, przenosząc się od jednej do drugiej historii. Szeleszczą satyną, przemieszczając się w popłochu. Moja opowieść w żaden sposób nie podlega chronologii. Niektóre jej części dzieją się obok siebie symultanicznie, sprawiając jedynie wrażenie ciągłości zdarzeń. Moja wyobrażona rzeczywistość zbudowana jest z potrzeby opowiadania. Wychowałam się na bajkach wyprodukowanych w ZSRR, wyreżyserowanych przez Aleksandra Rou, emitowanych w telewizji. Moi rodzice, zachwyceni światem ludowych rosyjskich podań i baśni, nagrywali je na kasety wideo. Każdą z nich otwierała skoczna melodia i ujęcie pstrokato pomalowanych okiennych drzwiczek, zza których wyłaniała się rumiana, zawiązana w chustę babuszka i zaczynała snuć opowieść. Wszystkie bajki (najmocniej pamiętam Dziadka Mroza) miały rozbudowaną scenografię, zawierały elementy mitologii starej Rusi oraz były imponujące pod względem kostiumografii. Była to rzeczywistość, która miała kolosalny wpływ na moją wyobraźnie i późniejsze fascynacje Wschodem. Z czasem jedną z moich pasji stała się historia, dzięki czasopismom o ciekawostkach i faktach historyczny, kolekcjonowanych przez mojego ojca, skrzętnie układanych w jednym kartonie. Szybko zaczęłam odkrywać, że baśniowe wizerunki mają swoje odpowiedniki w uwarunkowaniach epok i historycznych faktach. Dawny fantastyczny świat okazał się być brutalny i okrutny. Zbigniew Herbert w utworze Przesłanie Pana Cogito pisał: „Powtarzaj stare zaklęcia ludzkości, bajki i legendy, bo tak zdobędziesz dobro, którego nie zdobędziesz”. Z baśni, które poznałam, cienką strużką zaczął sączyć się opar mroku. To wpłynęło na charakter moich myśli i wyobrażeń. Dziś próbując poukładać świat wątków i historii zaczęłam poznawać je również poprzez kulturę filmową. Różnego rodzaju alegorie i rozbudowane symbole postanowiłam przenosić językiem malarskim na płótna. Nie uważam, że malarstwo i film jest w stanie konkurować ze sobą, głównie przez sposób narracji. Sądzę jednak, że malarstwo jest w stanie wyeksponować motyw, stawiając go na pewnego rodzaju piedestale i nakłonić do oglądania z kilku stron. Może być jedną, charakterystyczną nutą, akordem, który przywoła historię. Przywoła ją jednak w innej odsłonie, zdaną na pole interpretacji. Na swojej wystawie próbuje nacisnąć kilka klawiszy na raz, z napięciem czekając na dźwięk, który usłyszę. Dążę do wzbudzenia uczucia zanurzenia, pozbawionego zbędnych komentarzy i dopowiadania, a budowanego na uczuciu wszechogarniającego, rozmytego poczucia harmonii w chaosie. Pragnę wyrwanymi z kontekstu motywami, stworzyć wrażenie niepokojącego snu zbudowanego z surrealistycznej fabuły postaci, które pojawiają się w różnych miejscach, o różnym czasie. Nie jesteśmy w stanie wskazać początku snu, jednak w czasie jego trwania wszystko wydaje się być logiczne i poukładane. Dopiero po przebudzeniu, mając przed oczyma zamglone sylwety i miejsca, zdajemy sobie sprawę, że podobna historia nigdy nie mogła się zdarzyć. Pozostają tylko wrażenia: od ekscytacji, przez strach aż do zadumy.

Patrycja Piętka